data: 26.07 - 31.07.2016

Aktualności

Powrót

Świadectwo miłości

2017-03-12 / News


Co możemy zrobić, aby pomóc chrześcijanom żyjącym w Ziemi Świętej? Jaką „bronią” możemy przebaczać i dlaczego powinniśmy być odpowiedzialni za dar umiejętności, tłumaczył podczas 5. rekolekcji „Ogień dla nas i całego świata” Abuna Mario Cornioli, włoski duszpasterz, od lat zaangażowany w pomoc wspólnocie Kościoła w Izraelu i Palestynie.


W wywiadzie z prowadzącymi, rozpoczynającym rekolekcje, Abuna Mario opowiadał o wielu zaskoczeniach, jakich doświadczył podczas pobytu w Ziemi Świętej. - To, co widziałem w telewizji i czytałem w gazetach, nie było tym samym, co widziałem własnymi oczami. Z pewnością bez sprawiedliwości nigdy nie będzie pokoju na tym świecie, ale nigdy nie będzie sprawiedliwości bez prawdy. Więc temu, co dzieje się w Ziemi Świętej, musimy oddać prawdę, opowiadać to, co na prawdę się dzieje. Tylko wtedy będziemy mieć pokój – mówił. Przyznał, że ogrom dobra, które rodzi się w tych trudnych okolicznościach, rzadko pokazywany jest przez media. - Zło zawsze robi więcej hałasu niż dobro, tak samo w Ziemi Świętej. Jeżeli jest jakiś problem miedzy Izraelczykami i Palestyńczykami, cały świat o tym mówi, podczas gdy nikt nigdy nie opowiada, że było jakieś wspólne spotkanie między nimi. (…) Jest wiele dobrych osób, wiele stowarzyszeń, które dążą do pokoju, szukają go, starają się zbudować mosty przyjaźni. Musimy je wspierać i pomagać im – wzywał.


Od spotkania do działania


Gość rekolekcji opowiadał również o projektach i inicjatywach, w które zaangażował się podczas swojej posługi w Ziemi Świętej. Jednym z nich jest dom dla niepełnosprawnych dzieci Hogar Nino Dios. Wszystko zaczęło się od spotkania Jezusa Chrystusa. - Zapukałem do drzwi starego, walącego się domu. Otworzył mi Jezus i przedstawił Chrystusowi. To była chwila, która zmieniła moje życie. Jezus i Chrystus to imiona dwóch sióstr zakonnych. Dwie młode siostry z Argentyny, otworzyły mały pokój, w którym przyjęły trzy pierwsze dzieciątka Jezus. Ten dom do dzisiaj się nazywa Dom Hogar Nino Dios. Pierwszy obraz jaki zobaczyłem w tej ubogiej izdebce był taki: w jednym rogu zastawionym zasłoną były dwa materace, i to był klasztor sióstr. W drugim rogu trzy materace, na których spały dzieciątka Jezus. W kolejnym rogu była kaplica z tabernakulum ustawionym na podłodze. A w ostatnim rogu dwa krzesełka, jedno w gorszym stanie od drugiego. Dzisiaj ten mały pokoik rozrósł się i jest w nim 28 dzieci. (…) Wszystkie dzieci są niepełnosprawne, a ja jestem dla nich jak tata. Daję im buziaki a one mnie całują i to pozwala zapomnieć o wszystkich znojach i stresie codziennego życia. Nie bójcie się pozwalać, aby was przytulano. Przede wszystkim pozwalać się przytulać Panu Bogu, bo tylko wtedy, kiedy pozwolimy, aby nas przytulono, będziemy zdolni, żeby ściskać się wzajemnie.

Abuna Mario opowiedział także o projekcie Rafedìn. - To historia pewnego cudu. Jest to dowód, że jeśli Duch Święty wkracza do gry, to dobrze się bawi – żartował. Rok temu, dzięki pomocy koleżanek z Włoch, Abuna Mario zorganizował kursy szycia dla Irakijek, które uciekły przed ISIS.  Tak narodził się Rafedìn – Made by Iraqi Girls, małe atelier mody w Jordanii, gdzie obecnie pracuje 12 młodych Irakijek. - To jest miejsce, gdzie można nauczyć się zawodu, czegoś, co będzie służyć w przyszłości – mówił Abuna Cornioli. Jednak projekt Rafedìn to coś więcej niż tylko miejsce zarobku. - Praca, jaką mieliśmy do wykonania, polegała przede wszystkim na uzdrowieniu ran w sercach tych dziewcząt. Ważne jest, aby pomagać uchodźcom dając pożywienie, lekarstwa, miejsce do mieszkania, ale pomyśleliśmy, żeby pójść o krok dalej od tego, co absolutnie koniecznie. To było proste, uwierzyliśmy w nie, daliśmy im nową możliwość, zaopiekowaliśmy się nimi – wyjaśniał.



Odpowiedzialne zadanie


Ksiądz Mario Cornioli podkreślał, że jego działalność jest owocem działania Boga w jego życiu. – Robię to, ponieważ najpierw Pan Bóg zrobił to dla mnie. Podniósł mnie, uleczył moje rany. Każdego dnia, nadal daje mi swoje przytulenie miłości i to przytulnie daje możliwość, by na nowo wyruszyć w drogę z miłością. Pomimo wszystkich trudów jakie daje i niesie życie. (…) Nie jestem proszony, żeby dokonać czegoś niemożliwego w danej sytuacji, ponieważ to co nie możliwe to nie moja praca, to Jego zadanie. To On ma działać, ja mogę zrobić tylko to, co możliwe. Wiemy, że wcześniej czy później Duch Święty powieje bardzo mocno i sprawi, że runie mur, który dzieli jednych od drugich.


Gość rekolekcji, proszony o zadanie domowe, zaznaczył, że jest ono bardzo odpowiedzialne i wymaga działania i wcielenia w życie. Określił to trzema czasownikami, z których pierwszy to „poznawać” – czyli podjąć wysiłek, aby nie wierzyć tylko w to, co podaje telewizja i gazety, ale także słuchać głosu Ducha Świętego i głosu świadków. Drugi z nich to „modlić się”- aby to, co poznaliśmy, zanieść w modlitwie. Trzeci czasownik to „działać”, tzn. to, co zrozumieliśmy na modlitwie, przenosić w czyn. – Świat potrzebuje takich ludzi, którzy żyją modlitwą zamienioną na praktykę. Świat potrzebuje młodych, odważnych w ich wyborach i działaniu – wyjaśniał. Abuna Mario zaapelował o modlitwę za chrześcijan w Ziemi Świętej. - Od dzisiaj nie możecie już powiedzieć, że nie wiedziałem, odtąd wy też jesteście odpowiedzialni, tak jak ja, za wspólnotę chrześcijan w Ziemi Świętej – mówił.



Jedyna broń


W homilii wygłoszonej podczas Mszy świętej, Abuna Mario nawiązał do słów Ewangelii o miłowaniu nieprzyjaciół, opowiadając o trudności przebaczania osobom, które wyrządziły nam krzywdę. – Chrześcijanie w Ziemi Świętej zadają sobie takie pytanie: jak kochać tego, który zabił mojego brata, zniszczył mój dom, życie, wszystko mi ukradł? Jak kochać w momencie, kiedy on zadaje mi przemoc? Nie jest to proste. Ale możliwe. Ponieważ jako pierwsze zrobił to Jezus Chrystus a za Jego przykładem udało się to innym. Więc musi się nam udać. Nie jest to proste, ale miłość to jedyna droga jaką mamy, aby zbudować pokój, nie ma innych.


Mario Cornioli zaznaczył, że droga miłości jest przede wszystkim darem Ducha Świętego, o który trzeba prosić w modlitwie. - Sami z siebie nie możemy dać tego daru miłości – wyjaśniał - Miłość i przebaczenie wraz z modlitwą to jedyna broń jaką mamy w tej duchowej batalii, którą jesteśmy wyzwani toczyć. Tylko Duch Święty może nas nauczyć kochać tak, jak Bóg, który pierwszy nas ukochał. Tylko tak będziemy w stanie kochać innych.


Odpowiedzialność za miłość


W ostatniej części spotkania, podczas konferencji Abuna Mario Cornioli opowiedział o darze umiejętności, który wymaga odpowiedzialności za wszystko, co stworzył Bóg. - Wszystko zostało nam powierzone, aby z tego korzystać, strzec, i sprawić, żeby przynosiło owoce. Jednak rozglądając się dookoła widzimy coś innego, widzimy że coś jest nie tak. (…) Widzimy, że stworzenie jest niszczone i dużo zasobów jest marnowanych. Co to znaczy? Że brakuje daru umiejętności. (…) Czasem może się też tak zdarzyć, że my, którzy nazywamy się chrześcijanami, nie jesteśmy zdolni rozpoznać w przyrodzie i człowieku obecności i piękna Boga. I często zniekształcamy to oblicze naszymi bezsensownymi działaniami – wyjaśniał. Aby temu zapobiec, należy zacząć od samego siebie. -  Musimy się kochać i szanować, ponieważ każdy z nas jest świątynią Ducha Świętego. Dar umiejętności, daje mi łaskę zrozumienia że drugi, inny ode mnie, nie jest zagrożeniem, ale również jest darem – mówił.



Bądź prorokiem!


- Żyję od wielu lat w Ziemi Świętej i w tych latach Duch Święty nauczył mnie jednej rzeczy. To, co się dzieje w Ziemi Świętej, to nie jest wina Boga, ale to rezultat egoizmu, arogancji i złośliwości niektórych ludzi. To ogromna rana w sercu Ziemi Stworzenia i w sercu ludzi, którzy tam żyją. Rany, które wywołał mur na tamtej ziemi, są bardzo głębokie. Będzie trzeba wielu, wielu, lat aby się zabliźniły, nawet jeśli mur już zostanie zburzony. Ale rany jakie wywołał w sercach ludzi są jeszcze gorsze. Kto je będzie umiał kiedykolwiek zabliźnić? Będzie potrzeba pokoleń i lat… Ale to nie może nas przerażać, demobilizować. Z tego powodu potrzebujemy ludzi oświeconych przez Ducha Świętego. Potrzebujemy takich osób, które będą prorokami, którzy będą potrafić widzieć na przód, będą potrafiły używać Bożych oczu, żeby patrzeć na przód, proroków zdolnych głosić przyjście nowego dnia, jutrzenki. Prośmy, aby dar umiejętności pomógł światłu na nowo zajaśnieć w naszych sercach, aby nasza duchowa głuchota została zwyciężona, abyśmy mogli usłyszeć prawdę. Aby została przezwyciężona nasza duchowa ślepota, abyśmy mogli widzieć prawdę, aby został przezwyciężony nasz duchowy mutyzm, abyśmy również my mogli głosić Jego prawdę. 


Na koniec Abuna Mario poprosił o modlitwę za braterstwo między różnymi wyznawcami w Ziemi Świętej. - Módlmy się, aby Duch umiejętności naprawdę pomógł nam na nowo odkryć braterstwo, ponieważ na tej ziemi albo będziemy razem żyć albo razem umrzemy. Zanim umrzemy razem, musimy spróbować żyć tam razem.


Zofia Świerczyńska


Kolejna, szósta odsłona rekolekcji "Ogień dla nas i całego świata" odbędzie się w sobotę 8 kwietnia, a gościem spotkania będzie Prymas Polski, ks. abp Wojciech Polak, który opowie o darze bojaźni Bożej.


Ta strona wykorzystuje pliki cookie. Pozostając na tej stronie, wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookies.

Potwierdzam